Viola Concerto No. 1

Ostatnio nazywam swoją muzykę nie tylko „polifonią czasoprzestrzeni”, ale też: „musique surrealistique”. Dlaczego? Dlatego, że jestem kompozytorem, który świadomie łączy i łączyć będzie poszczególne elementy muzyczne w taki sposób, aby zmienić im... (właśnie) – czasy. Próbuję np. rozciągnąć melodię tak, aby pozorny brak kontaktu z tą melodią uderzał w naszą podświadomość, albo próbuję przyspieszyć ową melodię tak, aby nie było miejsca na żadną refleksję, a tylko nasza nadświadomość odgadywała ewentualną prozodię tej melodii. Zmieniam czasy elementom muzycznym. Zmieniam ich stany. Jestem surrealistką muzyczną, a nie surkonwencjonalistką, bo ja nie grzebię w konwencji – tak dla zasady czy techniki kompozytorskiej, ale jedynie się o konwencję ocieram – jeżeli mam oczywiście taką potrzebę. Jestem surrealistką muzyczną właśnie dlatego, że przekazuję słuchaczowi stany i gesty emocjonalne, które mogą konwencji towarzyszyć, ale nie muszą. Bardziej interesuje mnie naśladowanie i przekształcanie bezpośrednio natury, niż naśladowanie czyjegoś naśladowania – czyli konwencji. Gesty emocjonalne, które powinny poruszać, wzruszać, itd., które znane są od początku istnienia muzyki najbardziej mnie interesują. Interesuje mnie to, żeby te właśnie gesty odrealnić po mojemu, a że są przy okazji elementy konwencji, takie jak np. „ludzka” melodia, to sprawa wtórna. Ja nie bawię się np. barokiem, ale bawię się stanem emocjonalnym, energią, która może barokowi towarzyszyć... Nie boję się emocji, bo muzyka to również, czy przede wszystkim emocje! Czyż nie?…
Życzę miłego odbioru Viola Concerto No. 1 , odbioru przede wszystkim emocji, które oczywiście ogarnięte są konstrukcją, a nie odwrotnie…


                                                                                                                                     Hanna Kulenty–Majoor

 

Utwór napisany na zamówienie De Doelen – Rotterdam (NL) jako tzw. "Rotterdam 5" dla Geneviève Strosser (viola), Residentie Orkest –Den Haag, pod dyrekcją  – Otto Tausk.